sobota, 9 lipca 2016

friends.

Wczoraj świętowałyśmy.

To jest coś, co dały mi studia. Coś o wiele cenniejszego, niż wiedza, która wyparowała z głowy
w momencie opuszczenia sali egzaminacyjnej. To coś wartego wszystkich zmarnowanych weekendów ostatnich pięciu lat. To coś, dzięki czemu mogę powiedzieć, że te studia miały sens.

Przyjaźń z nimi dała mi to, co pokazują w filmach i o czym czytam w książkach. Wsparcie kiedy było potrzebne, opieprz kiedy był niezbędny i radość, kiedy ja skakałam ze szczęścia. Zwłaszcza to ostatnie. Jestem przekonana, że prawdziwego przyjaciela poznasz po tym jak znosi Twoje szczęście. Żadne tam: 'poznajesz go w biedzie'. Moc przyjaźni poznasz po tym, jak potrafią się cieszyć Tobą.

Wczoraj w nocy piłyśmy wino w moim niedokończonym mieszkaniu, śmiejąc się nie raz do łez
i doceniając tę chwilę. Chcąc ją mnożyć w nieskończoność. Bo jeszcze tak wiele przed nami. Jeszcze tak wiele do opowiedzenia, przeżycia, prześmiania i przepłakania. Jeszcze tak wiele do zrobienia.

To mi daje szczęście - ludzie wokół mnie. Moje życie nie miałoby tak dużej wartości, gdybym nie miała się z kim nim cieszyć. Zbieram w głowie takie chwile i momenty po to, by móc czasem się uśmiechnąć i pomyśleć: 'kurcze, mam cudowne życie!'.

Dobrego weekendu!

34 komentarze:

  1. To dobrze znaleźć przyjaźń na studiach i wiedzieć że to ta jedyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie to, że jedyna - po prostu, jest :)

      Usuń
  2. U mnie niestety na studiach niby było fajnie, niby wszyscy się trzymali ale było tyle zazdrości... Jak się przeprowadziłam, wyszłam za mąż do dostrzegłam ile dziewczyn mi zazdrości i są złośliwe przez to. W sumie nie wiem dlaczego, bo wiele też było w związkach. Ale pewnie chodziło o materialne rzeczy, że pierścionek, że dobra praca... Beznadzieja. Choć nie narzekam, mam grupkę cudownych osób wokół mnie. Zliczę ich na palcach jednej ręki ale właśnie oni mi wystarczą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie przykre wiedzieć, że nasze sukcesy powodują u innych zawiść... Takich ludzi zdecydowanie należy eliminować z naszego życia, bo szkoda nerwów, szkoda energii na takie relacje. Lepiej mniej, a prawdziwie :)

      Usuń
    2. Nie wiem dlaczego i jak można być zawistnym np. o to jak komuś się w związku układa... Ale są różni ludzie. Ja zawsze się odcinam od czegoś takiego.

      Usuń
    3. To dlatego, że ludzie lubią zwalać na innych winę za swoje życie. I kiedy nagle okazuje się, że innym się udaje, a im niekoniecznie to jest szukanie powodów, dla których warto by tym ludziom w tym szczęściu poprzeszkadzać - przynajmniej słowem! Brzydkie to to, no ale co zrobić.

      Usuń
    4. Nic chyba się nie zrobi...

      Usuń
    5. Może lepiej nic - dla własnego spokoju myśli :)

      Usuń
  3. "Dobre momenty jak fotografie, zbieram w swej głowie jak w starej szafie" :D i to w życiu chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię tę piosenkę! Stara jak świat, ale ten werset wciąż chodzi mi po głowie :)

      Usuń
    2. A mi się jakoś idealnie wpasował w post powyżej :D

      Usuń
    3. Dobrze jest kiedy ktoś czyta Twoje słowa i muzyka mu się podkłada w głowie! ;)

      Usuń
  4. Zgadzam się, że to właśnie w szczęściu poznaje się przyjaciół. Jest zbyt wiele fałszywych osób, które lubią czerpać radość z cudzego nieszczęścia. A szczęście, jeszcze wartego pozazdroszczenia, nie każdy potrafi znieść. Tylko prawdziwi przyjaciele, którzy chcą dla Ciebie jak najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne to, nie? Potem nagle okazuje się, że ktoś był przy Tobie, bo Twój rozpadający się świat dowartościowywał go. Brr, nie wierzę, że ludzie potrafią tacy być - a są!

      Usuń
    2. Oj tak, okazało się nawet, że moja najlepsza przyjaciółka zmieniła się w taką właśnie osobę. Z małych sukcesów jak np. zdanie prawka się cieszyła, ale kiedy kończyłam studia słyszałam tylko: "i na co ci to"

      Usuń
    3. To bolesne uczucie - rozczarować się przyjaźnią...

      Usuń
  5. ja mam ze studiów dwie przyjaciółki reszta tzw. przyjaciół okazała się bym li znajomymi... którzy potrzebowali mnie tylko do kserówek i notatek i towarzystwa się okazało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy też są zawsze... To jednak prawda, że siłę przyjaźni mierzy się czasem.

      Usuń
  6. Ja na studiach też poznałam fajnych ludzi, z którymi utrzymuje stały kontakt :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest chyba największy plus edukacji, że w szkołach możemy poznać przyjaciół na całe życie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem wrażenie, że jeśli chodzi o taką typowo systemową edukację to jest to jedyny plus...

      Usuń
  8. Moje znajomości z tego okresu były fajne... dopóki były na co dzień, później rozeszły się jak większość i chyba nie ma czego żałować, no bywa :)
    Za to w pełni się zgadzam, że przyjaciół poznaje się po ich reakcji na nasze sukcesy i ogólne szczęście w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie może jest inaczej dlatego, że nigdy nie byliśmy na co dzień. Studia zaoczne mają całkiem inną specyfikę niż dzienne :)

      Usuń
  9. od jakiegoś czasu wydaje mi się, że nie mam już tej przyjaźni. to nie to co kiedyś. są rozmowy, ale... są bo są. nic poza tym.
    oby Twoje przyjaźnie trwały i nie skończyły się tak jak moja. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że odnalazłaś coś tak cennego jak przyjaźń :)

    OdpowiedzUsuń
  11. przyjaźń to chyba najważniejszy z ludzkich związków, bo trwa, nie wypala się, nie można się zdradzić, a jednocześnie kocha się siebie wzajemnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli prawdzizwa to przetrwa wieki :)

      Usuń
  12. Ach, aż zatęskniłam za studiami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie mogę uwierzyć, że to już koniec :D Wreszcie :D

      Usuń
  13. Przyjaźń to chyba jedna z najlepszych rzeczy jaka można nas spotkać. Doskonale to rozumiem i nawet Ci nieco zazdroszczę, niestety moja "święta trójca" się rozpadła, zostałyśmy we dwie, a codzienne obowiązki nie pozwalają nam już na takie spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My od zawsze miałyśmy zobowiązania, ponieważ moje dziewczyny to mężatki, jedna nawet ma przecudną córeczkę - może specyfika studiów (zaoczne) nauczyła nas innej relacji niż takiej ciągłej i nie przerwanej :)

      Usuń

statystycznie.

zapisane.