Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmówki;. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmówki;. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 września 2013

naszywki.

on jeździ na motorze.
robi tym wrażenie na dziewczynach, bo to nie byle jaki motor.
śmiać mi się chce, kiedy widzę jego błysk w oku i radość małego chłopca,
kiedy wsiada na swoją maszynę.

oczywiście,
ma do tego cały swój ekwipunek.
ze skórzaną kurtką na czele.
jednak ostatnio wpadł na pomysł, by ją 'podrasować'.

On: Mamo, mogłabyś mi tu z tyłu, na plecach coś naszyć.
Jego mama: Nie da się, za gruby materiał.
On: Ale jakbyś się tak mocno postarała ...
Jego mama: No mówię Ci, że nie da się. Musiałaby to być chyba maszyna ... kaletnicza!
On: Pomyślę ... Da sie pewnie zrobić! Ale naszyjesz??
Ja: Ciekawe co Ty chcesz tam naszyć.
On: Jak to co?! Numer telefonu!

a ja już chciałam mu kupić takie fajne naszywki z myszką miki albo kaczorem donaldem (jak byłam dzieckiem to naszywało się to na dziury i powstawały barwne łatki!), a jemu jak zwykle tylko wyrywanie dziewczyn w głowie. ach, faceci....

środa, 23 stycznia 2013

turysta.


 W trakcie rozmowy o moich studiach i nowych przedmiotach w planie zajęć:

On: Wszystkie Twoje przedmioty są nudne. Taki kierunek.
Ja: Spadaj. (po chwili) Bo Tobie się wydaje, że u mnie wszystko jest takie lekkie i przyjemne, a ja tam tylko chodzę i dobrze wyglądam.
On: Że co proszę? Nieeeee.
Ja: ??
On: To JA mogę powiedzieć, że tam chodzę i dobrze wyglądam. Nie mam pojęcia co Ty tam robisz.

Nastąpiła lekka chwila ciszy, która miała być klasycznym przykładem focha, ale że już nie mogłam się powstrzymać wybuchnęłam śmiechem. (serio mamy dziwne poczucie humoru?)

On: Albo nie. Ja na studiach obieram czasem funkcję turysty. Wchodzę, rozglądam się, czasem przez chwilę podziwiam i ... wychodzę.

I tak najlepiej to wszystko podsumowała jego mama: ty tam W OGÓLE czasami chodzisz? ;)

czwartek, 15 listopada 2012

samouwielbienie z przymrużeniem oka ;)

Rozmawiamy:

On: (...) a tak w ogóle, zauważyłaś, że ja mam jakąś chrypkę?
Ja: W sumie nie.
On: No jak nie mam jak słyszę, że mam!
Ja: Od chrypki jeszcze nikt nie umarł, poza tym co ty robisz że masz chrypę?

Nie uzyskawszy odpowiedzi poszłam do drugiego pokoju po cośtam i słyszę jak on gada i gada i gada ...

Więc krzyczę do niego:
Ja: Możesz przestać gadać do siebie?!
On: Nie! Lubię czasem W KOŃCU (w tym momencie widzę oczyma wyobraźni złośliwy uśmiech na jego twarzy ... ) pogadać z kimś mądrym, a poza tym ... podoba mi się moja chrypka!

Ja: Serio myślisz, że jak masz chrypkę widmo, to wszystko ci wolno?
On: No a nie?!

ja nie wiem w jakiej kolejce on stał, jak rozdawali skromność :P

piątek, 9 listopada 2012

modelka.


On przegląda gazetę.

On: O. Córka Rusin została modelką.
(...)
Trzeba się koło niej zakręcić.
(...)
Ile to ... nie no, za młoda.
Poczekam te sześć lat.
(...)
W sumie masz rację.
Teraz już wiek nie gra roli.

I tu pragnę zaznaczyć, że był to monolog (s)kwitowany moją miną na pograniczu szoku i rozbawienia, ze skłonnością do nagłego i niekontrolowanego wybuchu śmiechu.


Ja: I pewnie dlatego tak się odstrzeliłeś dzisiaj.
On: Niby dlaczego?
Ja: Liczysz na to, że jak pojedziesz to spotkasz córkę Kingi i zacznie się ... podryw.
On: Weź przestań. To ona pewnie liczy na to, że mnie spotka.


środa, 24 października 2012

kolor.


Koleżanka: Farbowałaś włosy?
Ja: Nie?
Kol.: No przecież widzę, że farbowałaś!
Ja: No przestań, przecież bym tego nie ukrywała :D
Kol.: ... a jaką masz pościel?
Ja:  ???
Kol.: Bo może pościel ci farbuje!

kilka dni później:

On: Farbowałas włosy?
Ja: Nie! Nie wiem o co wam wszystkim chodzi, nie zmieniałam żadnego koloru.
On: Bo tak mi się wydawało, może to pod światło, jakiś lekko rudy...
Ja: Rudy?
On: Że co, że rudy nie jest fajny?
( i chyba moje spojrzenie ma jakąś nieznaną mi moc, która mówi więcej niż ja myślę, bo po kilku sekundach sam sobie odpowiedział )
On: No dobra, masz rację. Nie jest.

No przecież nic nie powiedziałam!

I nie zmieniałam koloru włosów, ani nie mam farbującej pościeli (bo musiałaby farbować na niebiesko...), ani nic z tych rzeczy, lekkie już jesienne słońce też absolutnie nie jest w stanie zmienić mojego koloru także kompletnie nie mam pojęcia o co im wszystkim chodzi ;)

wrócą pomysły, wróci czas to na bloga powrócę i ja ;)
dobrego tygodnia dla was!

sobota, 29 września 2012

milioner.


On: Co byś zrobiła gdybyś miała jakieś ... 80 milionów?
Ja: Pewnie rzuciłabym pracę. A Ty?
On: Ja ... Ja kupiłbym jakieś małe państwo! Ale żeby było mało ludzi, żebym ich ogarnął.
(po chwili)
On: EGIPT!    (małe państwo -.-)
(po dłuższej chwili)
On: Albo nie. Wyspę! Ale też żeby było mało ludzi. I zeby każdy się inaczej nazywał. Ale bym rozkazywał!
Ja: Chciałabym widzieć to orędzie do narodu :D Po tygodniu miałbyś bezludną wyspę :D

Bo tak naprawdę to wcale bym nie rzuciła pracy, tylko założyła własną kawiarnię. Taką ... taką wymarzoną. A on już kiedyś mówił mi, że zostanie milionerem. Tylko niestety wtedy będę już bez szans, bo jak sam powiedział, na pewno nagle odezwałaby się jakaś panienka, która szalenie kochała się w nim w przedszkolu. No przecież nikt nie wygra z pierwsza miłością ;)
 ***

P.S. Mój ostatni cooking time poskutkował pysznymi kokosankami (takimi jak są na odpustach!) oraz muffinkami z bananami posypanymi gorzką czekoladą. Może chcecie przepis(y)? Ostatnio zaznałam też trochę wiedzy o żywieniu, pożywieniu, o zdrowiu. Jesteście zainteresowani? ;)

a całą notkę dedykuje mojej najlepszej na świecie Holly!
mój dobry duszek :))))

sobota, 15 września 2012

inżynier.


Mimo, że oboje studiujemy na politechnice, to zupełnie inne kierunki. Tym sposobem on zostanie panem inżynierem, no a ja będę miała 'tylko' licencjata ;)  I często jest to przedmiotem naszych małych złośliwości. Ostatnio przeglądałam różne strony w internecie, leniuchując z kubkiem kawy natrafiłam na coś, co mnie wystarczająco rozbawiło by mu dogryźć.

Ja: Ejjj, panie inżynierze, widziałeś to? :D


On: A dobre ;) Chociaż lepsze było to, gdzie najwięcej głosów miało: 'Żeby móc mówić: jestem inżynierem'  ;)

a ostatnio, kiedy zobaczyłam, że oddala się z młotkiem i telefonem, byłam co najmniej zdziwiona. ale nic nie mówiłam, bo kiedy ujrzał mój wzrok oświadczył: zaufaj mi, jestem inżynierem. wieczorem poświadczył mi to zdjęciem:


[nie, nie jesteśmy razem.
nie, nie pytajcie :) ]

wtorek, 4 września 2012

dieta.

On zaczął dietę (znów!). Niestety jest to okres kiedy ciężko się z nim żyje, bo przecież ciągle jest głodny. Ostatnio chodził i intensywnie zastanawiał się co zjeść, porównywał tabelki itd. Prawie w jednym palcu mam zawartości białek i węglowodanów w jedzeniu, tylko do tego okropnego tuńczyka nie mogę się przekonać :D

Ja: No przecież ostatnio byłeś na diecie! Przypomnij sobie co jadłeś i nie będzie problemu.
On: ... a nie mogłabyś przypomnieć sobie za mnie ... ?

On: *po chwili wyszeptał pod nosem* niby sesje zdała w pierwszych terminach ale widzę, że z pamięcią coś jednak słabo ...


no co? w końcu umysł zajęłam wiedzą z egzaminów, a nie z lodówki! :P

niedziela, 19 sierpnia 2012

trudne krzyżówki.



On: Wezmę sobie krzyżówkę. (po chwili) Albo nie. I tak pewnie znów skończyłoby się na tym, że musiałbym włączyć komputer, żeby poszukać haseł w googlach.

i od razu przypomniał mi się skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju, o TEN.
zreszta, przy jego mikroskopijnym czasie spędzanym przed komputerem to nie starczyłoby czasu nawet na małą krzyżówkę ;) a wspólnymi siłami rozwiązalibyśmy ją dokładnie tak jak panowie z KMN ;)

****

jestem zmęczona do granic możliwości i jedyne notki jakie mi przychodzą do głowy to krótkie rozmówki codzienności. co myślicie o takich wpisach?

środa, 8 sierpnia 2012

męskim być.

Ostatnio z powodu nadmiaru zajęć i pracy nie mam czasu na twórcze pisanie. Przypomniała mi się jednak historia, kiedy to zaskoczył mnie w pokoju duży pająk z cienkimi odnóżami - mały przerażacz :D Jednak zachowałam zimną krew (krótki krzyk się nie liczy!) i opanowałam sytuację. Chcąc nie chcą na ratunek ruszyła mi przyjaciółka, a po całej akcji powiedziała, że w sumie mogłam zawołać Jego. Stwierdziła, że byłoby śmieszniej. Zdziwiłam się, bo z niego jest kawał faceta i jakoś nie pasuje mi do niego taki strach pająkowy. Wtedy opowiedziała mi, jak kiedyś w nocy wołał siostrę, bo miał w pokoju czy gdzieś pająka, no i chciał, żeby on mu się go pozbyła. No trochę się ponabijałyśmy, ale pomyślałam, że przecież muszę przekonać się sama, a najlepiej sprawdzić to u źródła ;)

Rozmawialiśmy następnego dnia więc spokojnie zaczęłam:
Ja: Słyszałam, że jak będę widziała dużego pająka i obudzi się we mnie strach to mogę na Ciebie liczyć, prawda?
On: Pewnie, zawsze.
Ja: (nieco mnie zbił z tropu ... ) Ale to nie boisz się?
On: Przy Tobie, albo przy innych dziewczynach nie! I wiem do czego zmierzasz - tamten pająk był taaaaaaaaki duży i miał oczy wielkości jajek :D  poza tym, to była siostra, to sie nie liczy.

padłam :D
a z pająkami to ja jednak radzę sobie sama - kobieta musi być samodzielna, o! ;)

sobota, 4 sierpnia 2012

prezent.


Ja: Co masz dla mnie na dzień dziecka?
On: Możesz na mnie przez pięć minut popatrzeć. A ja będę milczał.

(...)

On: A co Ty masz dla mnie?
Ja: Mogę się do Ciebie ładnie uśmiechnąć. Tak specjalnie dla Ciebie.

słuchająca nas przyjaciółka: no trafił swój na swego.

koniec końców ja dostałam batona, a on ... uśmiech :D

statystycznie.

zapisane.